  | | Polisy drożeją, bo kupujemy nowe samochody | | Towarzystwa ubezpieczeniowe zagalopowały się w wojnie cenowej i nie bardzo mogą dalej obniżać koszty ubezpieczeń. Stać na to tylko państwowego molocha – PZU, które wczoraj szumnie zapowiedziało obniżki na OC i AC nawet do 20 proc. dla nowych klientów.
PZU nie byłoby jednak tak hojne, gdyby nie depcząca mu po piętach konkurencja, zwłaszcza towarzystw oferujących ubezpieczenia przez internet, jak np. Link 4 czy Liberty Direct. W niespełna dwa lata opanowały one ok. 2 – 3 proc. rynku ubezpieczeń komunikacyjnych.
– PZU woli mniej zarobić, niż oddać klientów innym graczom – mówi Michał Macierzyński, analityk finansowy portalu Bankier.pl. – Narodowy ubezpieczyciel walczy przede wszystkim o lojalność obecnych klientów, ale jednocześnie chce przekonać do siebie niezdecydowanych – podkreśla Macierzyński.
Ofensywa PZU dzieje się w momencie niezbyt sprzyjającym na obniżanie cen polis.
– Kupujemy coraz więcej nowych aut, a za kierownicą siada coraz więcej młodych osób z wyżu demograficznego, czyli grupy podwyższonego ryzyka – mówi Marcin Broda, redaktor naczelny „Miesięcznika Ubezpieczeniowego”.
Z danych Instytutu Badania Rynku Motoryzacyjnego „Samar” wynika, że w tym roku kupimy 300 tys. nowych aut, a więc o ok. 75 tys. więcej niż w 2006. A nowsze auta to większe odszkodowania wypłacane przez towarzystwa w przypadku szkody. – To z pewnością odbije się na wyższych cenach polis – uważa Broda.
Propozycja Platformy zniesienia podatku Religi może jednak spowodować radykalną zmianę systemu płacenia za leczenie ofiar wypadków. Obecnie obowiązujący system ubezpieczeń obciąża jednakowo sprawcę i ofiarę – pieniądze na leczenie idą ze składek zdrowotnych wszystkich ubezpieczonych.
To system kosztowny i niespotykany nigdzie indziej w Unii Europejskiej. Ponieważ wydatki NFZ-u są scentralizowane, za leczenie sprawców płacą nawet ci, którzy nie korzystają z usług medycznych, ale płacą składki. Podatek Religi wyodrębnił na ten cel osobny fundusz pochodzący z obowiązkowego ubezpieczenia OC, ale zachował zasadę, że za szkodę płacą wszyscy kierowcy.
Politycy PO chcą to zmienić i aby uniknąć dziury w budżecie służby zdrowia w związku z likwidacją podatku Religi – szykują w Polsce system podobny do obowiązującego w innych krajach Unii. W Hiszpanii, Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii rachunkiem za pobyt i leczenie w szpitalu jest obciążony sprawca wypadku, a pieniądze pochodzą z jego polisy komunikacyjnej.
Dzisiaj takie odszkodowania płacą narciarze z Polski, np. we Włoszech czy Francji. Jeśli spowodowali wypadek na stoku, po powrocie do kraju często czeka ich niemiła niespodzianka w postaci rachunku na kilkanaście tysięcy złotych, bo leczenie ambulatoryjne czy szpitalne w krajach zachodnich jest kilkukrotnie droższe niż w Polsce.
W podobny sposób ma być teraz finansowane leczenie ofiar wypadków drogowych w Polsce.
To jednak będzie oznaczać znaczący wzrost kosztów ubezpieczycieli. Z wyliczeń firm ubezpieczeniowych wynika, że rocznie kosztowałoby to branżę ok. 300 mln zł, ale Ministerstwo Zdrowia szacuje tę kwotę nawet na miliard złotych. Te koszty pokryją firmy ubezpieczniowe z polis kierowców powodujących wypadki, a nie – jak do tej pory – ze składek wszystkich właścicieli samochodów. I z pewnością przerzucą je na sprawców wypadków. |  | Źródło: www.motofakty.pl
|
|  | 
|  | 
 |  |  |  |  | | z dnia 2012-05-18
|  | | Waluta | Kurs | Zmiana |  |  |  | 
 | 1 USD | 3,443 |  0,024 |  |  |  | 
 | 1 EUR | 4,368 |  0,019 |  |  |  | 
 | 1 GBP | 5,435 |  0,001 |  |  |  | 
 | 1 CHF | 3,637 |  0,016 |  |
|  | 
|  | 
|
|